27 maja 2004

# 12

Od poniedziałku nasza Jaskinia Rozkoszy czyli mój pokój, zamienia się w pobojowisko - a to za sprawą pana Henia aka Bez To Mówię*. Zdzieranie farby, gładź, malowanie... Jak, przepraszam bardzo, mam wytrzymać cztery dni bez seksu?
Bez sensu...

* bez to mówię - tu: dlatego właśnie, przez to rozumiem

--

Jak silnie wspomnienia zagnieżdżają się w muzyce, niesamowite. Chociaż te niedawne, bieżące, raczej już mniej, za to podstawówkowo - ogólniakowe...
Czekając Na - Kasi Kowalskiej oraz przede wszystkim jej wspaniałe Gemini i Koncert Inaczej - to były moje ukochane albumy w szkole podstawowej. I kiedy dzisiaj włączyłam ten pierwszy, cofnęłam się w jednej chwili kilka lat do tyłu i widzę siebie, ze swoim jeszcze wtedy brakiem kompleksów, naiwnością i platonicznymi miłościami... Ale to były beztroskie, gówniarskie, fajne czasy. Naprawdę.
Brak pieniędzy, ciuchy, seks, jakaś chora rywalizacja - tego kiedyś nie znałam i było mi chyba lepiej. Brak pieniędzy nie martwił, nie przejmowałam się w co się ubrać, seks nie mieszał mi w głowie, nikt nie kopał dołków pod innymi...
Lata '90 były super. Powstały świetne filmy, z których większości nie widziałam i dopiero teraz nadrabiam zaległości, za to muzyka jakiej teraz słucham, te wszystkie czilałty, srałty, ejsid dżezy, sranie w banie... to pryszcz w porównaniu do takiej Bartosiewicz i jej Koziorożca, do całego Gemini Kowalskiej, do Runaway Train Soul Asylum, Two Princess Spin Doctors... Długo by wymieniać.
Tak staro się trochę poczułam. Śmieszne.

Nie znoszę takiego sentymentalnego pieprzenia. Lepiej już pójdę spać, bo i tak nikt mnie nie rozumie [hi hi]. Na Mifu nie zrobiła wrażenia Zapowiedź i mam depresję. Nawet to czadowe solo na saksofonie. Czadowe. Czadowe słowo.
Niech mnie ktoś wygoni do spania.

Brak komentarzy: